16_Fotolia_57301229_Subscription_Monthly_M.jpg

Postaw na poprawnie przygotowane menu do dostaw!

Nie da się nie zauważyć silnego trendu, który na świecie jest póki co bardziej widoczny, niż w Polsce, ale i u nas intensywnie się rozwija – chodzi o dostarczanie jedzenia z restauracji do biura i domu.

Wielu restauratorów, chcąc zdywersyfikować swoje przychody, decyduje się na uruchomienie dostaw ze swojego lokalu. Jedni robią to samodzielnie, inni decydują się na pośredników. Która z opcji jest lepsza i ekonomiczniejsza? To temat na inną dyskusję. Dziś chcę się zająć kwestią tego, o czym warto pamiętać, by owe dostawy pokazywały jakość danego miejsca, a nie zniechęcały nie tylko do kolejnych zamówień, ale również do samych wizyt w lokalu.

Okazuje się, że wielu restauratorów zapomina, że dostawa jedzenia rządzi się zupełnie innymi prawami i popełnia podstawowy błąd – serwuje dokładnie to, co ma w karcie, w opcji z dowozem. Co jest tutaj największym kłopotem?

Otóż efekt jedzenia podawanego na miejscu, na odpowiednio dobranych naczyniach i w sprecyzowanej formie, może się mieć zupełnie nijak do tego, co dostanie osoba, która zamawia dokładnie to samo danie z dostawą do domu, czy biura. Dlaczego tak się dzieje? Niestety pracuje na to kilka czynników, a jednym z nich jest czas. Każde danie z czasem zaczyna zachowywać się inaczej, niż chcielibyśmy zaserwować je gościom. Przykładem w prosty sposób ilustrującym to, jest chociażby nasiąkanie makaronu, czy orzechów, które przestają być chrupkie. Do tego dochodzi temat opakowania, które często nawet jeśli jest bardzo eko, nie utrzymuje jakości, jaką życzyłby sobie szef kuchni. A więc mija czas, potrzebny na dowiezienie potrawy, a z każdą minutą spada poziom tego, co miało pracować na zadowolenie konsumenta – smak, struktura, wygląd.

Warto zatem podejść do tematu inaczej – stworzyć oddzielne menu przystosowane do dostaw. Jakie są zalety takiego kroku?

Po pierwsze: macie możliwość skrócenia ilości składników danych potraw zostawiając te, które najmniej będą tracić na jakości, smaku, czy prezentacji w czasie.

Po drugie: dacie sobie szansę na znalezienie balansu między wielkością dania, a jego ceną, a więc na nowo przeliczycie food cost.

Po trzecie: będziecie „na żywo” obserwować, czy dobrane przez Was składniki zachowują się tak, jakbyście tego chcieli, a w razie potrzeby wprowadzicie zmiany na bieżąco aktualizując menu do dostaw, by zadowalało zamawiających.

Po czwarte: łatwiej będzie Wam kontrolować dostawy i raz na jakiś czas samodzielnie z nich korzystać właśnie po to, by sprawdzić, jak zachowują się wszystkie elementy tej „układanki” pudełkowej w odsuniętym czasie konsumpcji – mam tu na myśli składniki, wygląd, struktura i smak każdego z posiłków.

Jeśli chodzi o kontrolowanie, to namawiam Was do tego bardzo intensywnie z bardzo prostego powodu – wielokrotnie między innymi na łamach naszego Przewodnika GdzieZjesc.info, pojawia się mnóstwo opinii (nawet ze zdjęciami), że dowiezione potrawy są po prostu fatalnej jakości. Zatem dobrze jest raz na jakiś czas samodzielnie skorzystać z takiej dostawy – to daje szansę mieć na uwadze zarówno swoich pracowników, jak i pośredników, z którymi podejmujecie współpracę.

A więc, do pracy! Z wielką przyjemnością zobaczę na profilach Waszych restauracji informację, że dbając o jakość dostaw przygotowaliście zupełnie nowe, specjalne menu, a Tych, którzy chcą skorzystać z Waszej regularnej karty, zapraszacie do siebie, bo chcecie mieć pewność, że to, co pojawi się przed ich oczami, będzie wręcz doskonałe. Ach, nie bójcie się testowania różnych opakowań, które spotkacie na przykład na targach gastronomicznych. Warto szukać tych najlepszych. Powodzenia!

żródło: https://www.afmedia.pl/blog