14_MW_zdjęcie_profilowe.png

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Wywiad z Magdaleną Wieczorek  - dietetykiem funkcjonalnym, dietetykiem sportowym,  członkiem francuskiego Stowarzyszenia  MediPrevent, członkiem Platformy Alameda, zrzeszającej specjalistów uprawnionych do interpretacji Profilaktycznych Bilansów Biologicznych  i Mikrobioty jelitowej  w Polsce.

Jest Pani dietetykiem. Wiele osób rozumie przez to, że zajmuje się Pani problemami osób z nadwagą. A tymczasem jest zupełnie inaczej…

Zdecydowanie tak moim głównym zadaniem i obszarem zainteresowań jest profilaktyka zdrowia w myśl tego, co napisał jeden ze szkockich pisarzy, że „uncja środków zapobiegawczych jest lepsza niż tona środków leczniczych”.

Wobec tego wiemy już, że dietetyk to nie specjalista od odchudzania. Pani ma jednak dodatkową specjalizację – jest Pani dietetykiem sportowym. Z kim Pani pracuje?

Odpowiadam za strategie żywieniowe oraz suplementację  reprezentantów Polski  rywalizujących podczas międzynarodowych zawodów najwyższej rangi, w tym: Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy i Pucharów Świata. Na co dzień pracuję na stanowisku dietetyka w  Polskim Związku Narciarskim, współpracując  z zawodnikami  kadr narodowych sportów zimowych (skoki narciarskie kobiet i mężczyzn, biegi narciarskie, kombinacja norweska, narciarstwo alpejskie, snowboard), a także zawodnikami kadr narodowych sportów letnich (judo, kajakarstwo górskie, wspinaczka sportowa na  czas, jeździectwa) oraz sportów motorowych.

Największe sukcesy odnoszą nasi skoczkowie. W czym Pani im pomaga?

Staram się dbać o to, aby parametry  zdrowia sportowców, którzy ze mną współpracują, były w wartościach optymalnych, bo tylko wtedy możemy przyspieszyć np. tempo regeneracji, poprawić wzorzec snu, zminimalizować ryzyko infekcji, zmniejszyć stres oksydacyjny.

Co jedzą sportowcy przed samymi zawodami?

Poszczególne zalecenia dietetyczne i suplementacyjne  dobierane są bardzo indywidualnie i zależą od wielu zmiennych, m.in. od badań diagnostycznych, badań funkcjonalnych, od celu, który stawiamy sobie na danym etapie przygotowań do najważniejszych startów. Decyzję podejmujemy zawsze wspólnie z wszystkimi członkami sztabu szkoleniowego i personelem medycznym.

A może to Pani odpowiada za słynną bułkę z bananem Adama Małysza?

Niestety, nie. Z Panem Adamem Małyszem mam przyjemność pracować aktualnie, ale już jako z moim szefem - Dyrektorem ds. Skoków i Kombinacji Norweskiej w PZN, a nie zawodnikiem.

Czy z którymś sportowcem miała Pani szczególne problemy?

Oczywiście  nie mogło się obyć  bez takich sytuacji np. chociażby kontuzji, ale to już  są zdarzenia, o których nie mogę informować.

Pani specjalnością wydają się być sporty zimowe. Czy sama Pani jakiś uprawia?

Jestem m. in.  absolwentką  Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, stąd również moja  miłość do sportu. Ze sportów zimowych jedyne czego nie spróbowałam i nie spróbuję na pewno, to właśnie skoki narciarskie.  Wiadomo dlaczego. Takiego przedmiotu nie ma w programie studiów. Z nartami skokowymi trzeba się po prostu urodzić.

Podczas targów Targów EuroGastro i WorldHotel 2019 odbędzie się konkurs „Smart Cuisine, dania dietetyczne” organizowany przez Fundację Klub Szefów Kuchni. Na czym będzie polegać?

Celem konkursu jest poszerzanie wiedzy związanej ze świadomym, zdrowym odżywianiem w myśl powiedzenia „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Pani będzie głównym sędzią konkursu. Czy to debiut w takiej roli?

Bardzo dziękuję Organizatorom za zaproszenie. To zaszczyt dla mnie i spełnienie moich marzeń, aby móc porozmawiać z kucharzami, którzy w mojej ocenie mają kluczowe znaczenie w profilaktyce zdrowia. Odpowiadając na Pana pytanie - miałam już okazję opiniować dania konkursowe podczas zmagań w Hotelu Mistral Sport w Gniewinie, gdzie odbył się  konkurs kulinarny „Sportowa Wiosna”.

Szef kuchni to nie zwykły kucharz, to mistrz w swoim fachu, czasem prawdziwy artysta. Po co artyście dietetyk? Czy to nie kula u nogi, ograniczenie wolności wyboru?

Z mojego doświadczenia w pracy zawodowej nie tylko ze sportowcami zawodowymi, ale również pacjentami klinicznymi, jasno wynika, że to ja potrzebuję mistrza kuchni. Do tej pory uważałam, że idealny team to lekarz i dietetyk, teraz już wiem, że idealny zespół to lekarz, dietetyk i kucharz. Szczęśliwa rodzina, dobra praca,  mieszkanie, samochód, dalekie podróże i coraz to nowe marzenia do spełnienia... aż pewnego dnia, dowiadujemy się że zachorowaliśmy. Zaczynamy walkę o własne zdrowie, często nawet życie. Odwiedzamy lekarzy, tracimy czas w aptecznych kolejach, poddajemy się długotrwałemu leczeniu. To powoduje, że stajemy się ciężarem dla bliskich, tracimy energię i chęć do życia.  A takiej sytuacji możemy niejednokrotnie zapobiec, zastanawiając się, co kładziemy na naszym talerzu i że pewne ograniczenia żywieniowe nie oznaczają , że danie będzie niesmaczne, a  wręcz przeciwnie i tutaj ogromna rola naszych szefów kuchni.